2013/02/04

Część 48.

- A a a, kotki dwa. Molly budzi się raz dwa!  - Liam siedział przy moim łóżku, podśpiewując. – Kochanie proszę, obudź się w końcu, nie mogę patrzeć jak leżysz taka blada, kiedy na twojej twarzy nie ma tego uśmiechu którym zawsze mnie witałaś. Proszę, zrób to dla mnie i chłopaków. – trzymał moją dłoń w uścisku.
Powoli zaczęłam otwierać oczy, kiedy go zobaczyłam usiłowałam się uśmiechnąć.
- Dzięki Bogu, to było najgorsze 6 godzin mojego życia. Martwię się o ciebie Molly. Może powinnaś zrobić jakieś badania? – spojrzał na mnie smutny.
- Żadnych badań, nic mi nie jest. To pewnie ze zmęczenia. – usiadłam na łóżku, opierając się o ścianę.
- Jak wolisz, pójdę powiedzieć doktorowi że się obudziłaś. – stał z krzesła wychodząc z sali.
Spojrzałam na szybę, która dzieliła mój pokój od korytarza. Stał tam zapłakany Niall, trzymający dłoń na szybie. Kiedy zorientował się że go obserwuję starł łzy i oddalił się. Czułam się winna, w końcu tak strasznie wczoraj go potraktowałam. Kiedy Liam wrócił, poprosiłam go aby zawołał Horana. Zgodził się, po czym za chwilę ujrzałam jego blond czuprynkę wystającą zza drzwi.
- Chciałaś mnie widzieć. – stanął pod drzwiami, krzyżując ręce na piersi.
- Niall, chciałam cię przeprosić. Moje wczorajsze zachowanie było okropne, nie zachowałam się jak powinnam. Jeszcze raz, przepraszam. – usiłowałam nie płakać, ale gdy spojrzałam w jego smutne oczy, rozkleiłam się całkiem.
Zmartwiony przyjaciel podbiegł do mojego łóżka i przytulił. Oboje płakaliśmy w swoich ramionach.
- Skarbie, nie masz mnie za co przepraszać. – szepnął, poprawiając mi włosy za ucho. – Nadal jesteś moją malutką kochaną Molly. To ja zachowałem się jak dupek. – zaśmiał się.
- Dziękuję Ci, za wszystko. – ścisnęłam jego dłoń.
Reszta chłopców załatwiła już formalności i mogłam wyjść ze szpitala. Lekarz kazał mi odpoczywać  więc o nauce jazdy na nartach mogłam jedynie pomarzyć.
- Cóż, przez najbliższe 5 dni będziemy spędzali dużo czasu razem. – oznajmił Harry siadając obok mnie na kanapie. Loczek wciąż chodził o kulach.
- Lepsze to, niż oglądanie w samotności tych głupich telenoweli które podsuwa mi Malik. – zaśmiałam się.
- To my idziemy, wrócimy za kilka godzin. Trzymajcie się! – krzyknął Louis i zamknął drzwi.
- To co robimy? – poruszył znacząco brwiami, na co odpowiedziałam śmiechem.
W odpowiedzi włączyłam telewizor, na jednym z kanałów właśnie zaczynała się ich piosenka, czyli „Little Things”
- Błagam, przełącz to. – burknął zasłaniając oczy ręką.
- Coś mówiłeś? Nie słyszę. – pogłośniłam na full, śpiewając. – Oh Harry, jaki ty seksowny. – uśmiechnęłam się zadziornie w jego stronę.
Loczek przez całą piosenkę usiłował zabrać mi pilot, lecz przez skręconą kostkę nie mógł mnie gonić. Kiedy stałam za kanapą, złapał mnie i pociągnął w swoją stronę. Wylądowałam na nim, cały czas się śmiejąc. Chłopak leżał na mnie, z zaciekawieniem wpatrując się w moje oczy.
-„But you're perfect to me.” - wyśpiewał mi cicho do ucha, a ja zamknęłam oczy. – Kocham Cię  - szepnął, całując w szyję.
- Harry, nie. – powiedziałam, odpychając go od siebie. – Proszę Cię, nie rób tak więcej. – usiadłam na brzegu kanapy, opierając brodę na kolanach.
- Nie powinienem, przepraszam. Idiota ze mnie. – uderzył się w czoło, siadając obok mnie.
- Może i idiota, ale za to jaki kochany. – posłałam mu uśmiech, a on przytulił się do mnie.
Przez resztę dnia mało się do siebie odzywaliśmy, usnęłam z głową na jego kolanach. Czułam jak głaszcze mnie po głowie, cicho śpiewając.

Usłyszałam, że reszta wchodzi do domu, powoli zaczęłam się budzić. Harry wciąż na mnie patrzył. Za chwilę do salonu wpadli Liam, Louis, Harry i Niall.
- Myślę, że czas jej powiedzieć. – Styles spojrzał porozumiewawczo na Louisa.
- Tak, już czas. – reszta chłopców przytaknęła głowami.
- No, to powiecie mi o co chodzi? – zapytałam, wracając do pozycji siedzącej.

Część 47.

- Więc, o czym chcesz porozmawiać? – usiadłam na łóżku, w tym czasie blondyn zamknął drzwi na klucz.
- Przecież dobrze wiesz. To co się wydarzyło wczoraj, nie panowałem nad sobą, byłem pijany.- dosiadł się obok mnie.
- Nie bardzo rozumiem, przecież nie obchodzi mnie to z kim się całujesz. – spojrzałam na niego.
- A jednak zabolało cie to gdy nas zobaczyłaś. – był coraz bliżej mnie.
- Bredzisz głupoty. – skłamałam.
- Widziałem jak wybiegasz z pokoju, Molly zbyt dobrze cię znam.
- Niall, daj mi już spokój. Nie mam podstaw aby być o ciebie zazdrosną, jeżeli o to chodzi. – wstałam i podeszłam w stronę okna.
- Zależy Ci na mnie. – szepnął do mojego ucha, kiedy znalazł się przy mnie.
- Jesteśmy przyjaciółmi.
- Kocham Cię. – złapał mnie za rękę i obrócił w swoją stronę.
- Niall, nie rób tego. – spojrzałam w jego błękitne oczy.
- Pragnę poczuć smak twoich ust.- bez namysłu mnie pocałował.
Próbowałam go odepchnąć, lecz był zbyt silny. Złapał mnie za nadgarstki, pogłębiając pocałunek. Przestał, gdy poczuł że po moich policzkach ściekają łzy.
- Dlaczego płaczesz? – zapytał ze smutkiem.
- Nie dotykaj mnie więcej. Nigdy. – wyrwałam się i pobiegłam do drzwi, jednak były zamknięte. – Gdzie jest klucz? – spojrzałam na niego zła.
- Przepraszam Cię. – zaczął do mnie podchodzić.
- Stój w miejscu! Nie zbliżaj się! – krzyknęłam.
W końcu na jednej z półek zauważyłam kluczyk, otworzyłam drzwi i schodami zbiegłam na dół.
- Kochanie Co się stało? – Louis od razu wstał z kanapy widząc mnie.
Bez słowa skierowałam się do drzwi głównych i zakładając z pośpiechu buty i kurkę wybiegłam z mieszkania. Zatrzymałam się dopiero kiedy przede mną była ogromna przepaść. Usiadłam pod drzewem i płakałam. Podczas tamtego pocałunku do mojej głowy wróciły wszystkie wspomnienia z nocy, gdy tamten chłopak mnie zgwałcił. Po raz kolejny dostałam bólu głowy, jednak był wyjątkowo silny. Uczucie, jakby moja głowa miała wybuchnąć. Krzyczałam, leżąc na śniegu. Przejeżdżając dłonią po twarzy zauważyłam na niej krew, która leciała mi z nosa. Całe ciało przechodził silny dreszcz. W myślach modliłam się, aby to wszystko się skończyło. Byłam gotowa umrzeć, aby tylko nie czuć tego dłużej. W oddali słyszałam krzyki, po chwili zobaczyłam twarz Liama który klęczał nade mną.
- Molly, co się dzieje? Będzie dobrze, tylko nie zasypiaj! – krzyczał trzymając moją dłoń.
- Dzwońcie po karetkę! Z nią coś nie tak! – to były ostatnie słowa które usłyszałam, zanim całkowicie straciłam przytomność.

Część 46.

- Niall. – szepnęłam zatykając usta dłonią.
- Molly kochanie, wróciłaś! – krzyknął odrywając się od ust Jessicy.
-Co ty wyprawiasz? – zaraz do pokoju weszli chłopcy.
- Jak to co, korzystam sobie z życia. – objął ramieniem różowo włosą dziewczynę.
- Stary, piłeś coś? W całym domu śmierdzi alkoholem. – powiedział Zayn.
- Tak troszeczkę, haha. – oparł głowę o kanapę.
- A ty czego tu chcesz? – spojrzałam na nią.
- Niall mnie zaprosił, poza tym ciebie to nie powinno obchodzić, prawda kochanie? – pocałowała blondyna.
- Mam dość. – powiedziałam i pobiegłam na górę.
Zamknęłam z hukiem drzwi i oparłam się o nie, powoli zjeżdżając na podłogę. Co mi odbiło, przecież to jedynie mój przyjaciel. A jednak, poczułam ukłucie w sercu gdy widziałam ich całujących się. Kiedy tak rozpaczałam poczułam że ktoś chce otworzyć drzwi. Odsunęłam się, do pokoju wszedł Zayn.
- Nie płacz mała, przecież nic się nie stało. – przytulił mnie i pocałował w czoło.
- Dziękuję ci. –szepnęłam.
- Już dobrze, tylko nie płacz. Nie umiem patrzeć na twoje łzy. – odgarnął mi włosy z twarzy i się  uśmiechnął.
Przez resztę wieczoru nie wyszłam z pokoju, wykąpałam się i poszłam spać. Znaczy, usiłowałam spać. Chłopcy pół nocy tłukli się na dole, przez co nie zmrużyłam oka. Obudziłam się dość wcześnie, obok mnie leżeli przytuleni do siebie Liam z Louisem. Zrobiłam telefonem pamiątkowe zdjęcie i zeszłam na dół. Na kanapie w salonie siedział Niall, z jego oczu kapały łzy. Kiedy go zobaczyłam chciałam wrócić na górę, ale mnie zauważył.
- Molly, poczekaj. – podbiegł do mnie.
- Niall, o co chodzi? – starałam się wymusić uśmiech.
- Nie udawaj, a jeżeli chodzi o wczorajszy wieczór to.. – złapał moją dłoń.
- Nie dotkaj mnie, proszę. Wszystko rozumiem, szczęścia z Jessicą. – zabrałam swoją dłoń i poszłam do kuchni.
- Daj mi wytłumaczyć, ja do niej nic nie czuję. Wczoraj za dużo wypiłem i tak jakoś.. – próbował mnie przytulić, ale wyrywałam się.
- Mówiłam nie dotykaj mnie! Nie obchodzi mnie co z nią robiłeś! – uderzyłam pięścią w stół tak że spadła z niego szklanka, rozbijając się na setki kawałków.
- Co wy wyprawiacie? – przyszedł do nas Liam, przecierając oczy.
- Rozmawiamy. – powiedział Niall spoglądając na mnie.
- Poprawka, rozmawialiśmy. Przepraszam. – wyszłam w kuchni, tym samym zderzając się z Harrym.
- Nie chciałam! Nic ci nie jest? –spojrzałam na jego stopę, która wciąż była zabandażowana.
- Jestem dużym chłopcem, dam sobie radę. – spojrzał na mnie śmiejąc się.
- Nie wątpię. – posłałam mu uśmiech i wbiegłam po schodach na górę.
Louis nadal spał, nie chcąc go budzić po cichu usiadłam na parapecie wpatrując się w śnieg spadający za oknem. Niestety przez moje kichnięcie Tomlinson się obudził.
- Na zdrowie. – spojrzał na mnie wesoły.
- Nie chciałam Cię obudzić. Wybacz. – powiedziałam wycierając nos.
- Nic się nie stało. Chłopcy powiedzieli ci już? – zapytał zakładając koszulkę.
- Ale o czym? – spojrzałam na niego zaciekawiona.
- Czyli odłożyli to na później. Może i lepiej. – uśmiechnął się i otworzył drzwi sygnalizując żebym poszła z nim.
Zeskoczyłam z parapetu, wciąż zastanawiając się o co chodzi Louisowi.
- Ale powiedz mi, o co chodzi. – dopytywałam kiedy schodziliśmy po schodach.
- Wszystko w swoim czasie kochana. – weszliśmy do salonu.
- Molly, możemy porozmawiać? – zapytał Niall.
- Ehh, ale nie tu. – spojrzałam na niego i ruszyłam z powrotem na górę.

2013/02/03

Część 45.

- Jej.. zmieniłaś się trochę. – ciszę między nami przerwał Harry.
- Ciekawe, bo wy w ogóle. Kim jest wasza towarzyszka? – przejrzała mnie wzrokiem.
- To jest nasza kochana, mała Molly. – Niall przytulił mnie od tyłu i pocałował w policzek.
- Mam rozumieć, że to twoja dziewczyna? – zapytała podejrzliwie.
- Nie! Molly to nasza przyjaciółka, mieszkamy razem. – zaprotestował Zayn, na co reszta pokiwała twierdząco głową.
- Rozumiem. Gotowi na narty? – klasnęła w dłonie i poszła szykować dla nas sprzęt.
- Wiecie co, trochę źle się czuję. Chyba wrócę do domu. – powiedziałam łapiąc się za głowę.
- Wszystko w porządku. Może chcesz usiąść. – Liam od razu wkroczył do akcji.
- To tylko ból głowy, poleżę i przestanie. – uśmiechnęłam się do bruneta.
- Pójdę z tobą. Nie mam zbytniej ochoty jeździć. – Zaoferował się Louis.
- No to jak gotowi? – różowo włosa podbiegła do nas.
- Tak, ale odłóż narty dla nas dwojga. Pojedziemy innym razem. – zwrócił się do niej.
- Nie ma sprawy. Chłopaki idźcie do szatni, tam macie wszystko co potrzebne. – uśmiechnęła się do nich zalotnie.
Miałam co do niej mieszane uczucia, na pozór wydawała się miła. Sztucznie miła.
- Molly, usiądź sobie. Zaraz wrócę. – Tomlinson odszedł ode mnie.
- Więc.. którego z nich sobie upolowałaś? – Jessica usiadła obok mnie.
- Słucham? Jestem ich przyjaciółką, to wszystko. – wbiłam wzrok w podłogę.
- Tak laluniu, nie wciskaj mi tu kitu. Znam takie jak ty, zaprzyjaźniają się tylko dla kasy, aby potem ich wykorzystać. Zwykła dziwka z ciebie i tyle. – spojrzała na mnie wzrokiem pełnym pogardy.
- Nie masz prawa mnie tak oceniać! Niall to mój przyjaciel z dzieciństwa, poza tym co ja się będę tłumaczyć takim pozerkom jak ty. – szybko wstałam z kanapy i udałam się w stronę wyjścia.
Kiedy już otwierałam drzwi poczułam jak ktoś łapie mnie za ramie. Odwróciłam się i znowu ujrzałam jej wymalowaną twarz.
- Posłuchaj mnie, małolato. Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele. A już na pewno nie z Niallem. Rozumiesz? – złapała mnie na kołnierz i przyciągnęła od siebie.
- Puść mnie idiotko. – wyszarpałam jej się i wybiegłam z budynku. Co za kobieta, chłopcy się z nią przyjaźnili? Rozmyślając tak zauważyłam Louisa który biegł do mnie.
- Molly, miałaś czekać. Coś się stało? – spojrzał mi w oczy.
- Wszystko jest w porządku. Chodźmy. – wymusiłam uśmiech na twarzy i złapałam go za rękę.
Szliśmy tak w ciszy, zbliżając się do naszego domku.
- Tak właściwie, kim jest Jessica? – zapytałam, spoglądając na niego.
- To córka naszej stylistki z x-factor. Pamiętam, jak usiłowała zdobyć Nialla, ale on nie zwracał na nią uwagi. Widział w niej jedynie przyjaciółkę więc wyjechała. To dość… specyficzna osoba. – powiedział poprawiając czapkę.
- Zauważyłam. – szepnęłam.
W końcu doszliśmy do domu. Rozsiedliśmy się przed telewizorem, Louis włączył jakiś film. Ponieważ w domku było strasznie gorąco zdjęłam sweter zostawiając na sobie jedynie bluzkę na ramiączka. Czułam wzrok chłopaka ilustrujący moje ciało, lecz udawałam że wcale nie widzę jak oblepia mnie wzrokiem. Zaczął się przybliżać, dopóki nie usiadł obok mnie.
- Jesteś piękna.- wyszeptał mi do ucha, całując w szyję.
- Louis.. co ty.. – powiedziałam cicho, zamykając oczy.
- Cii. – zatkał mi usta pocałunkiem.
Położył się na mnie, całując coraz namiętniej. Rękami podpierał się, aby nie upaść. Głos w głowie mówił abym przestała, lecz nie potrafiłam. Z transu wyrwał mnie huk oznajmiający że ktoś wszedł do mieszkania.
- Wróciliśmy! – Krzyknął Liam.
Szybko oderwaliśmy się od siebie, siadając najdalej jak się dało.
- Tutaj siedzicie. Co tam Molly? – Harry wszedł do salonu.
- Matko, coś ty narobił? – spojrzałam z przerażeniem na jego nogę.
- To tylko zwichnięcie. Chwila nieuwagi. –powiedział nieśmiało.
 - Akurat! – prychnął Zayn. – Nie chcesz się przyznać, że zagapiłeś się na tamtą blondynę na stoku. – zaśmiał się, poklepując go po ramieniu.
- Miała ładne…. Oczy. – Styles usiadł obok nas. – Takie… duże. – rozmarzył się.
- Skąd możesz wiedzieć? Przecież miała gogle. – Liam dosiadł się.
- A dajcie mi już spokój.- obrażony skrzyżował ręce.
- Oj Harry, kaleko kochana. – pocałowałam go w policzek, na co od razu się rozpromienił. – Gdzie jest Niall? – zapytałam rozglądając się.
- Nie wiem, jak nieśliśmy tą pokrakę do lekarza, gdzieś zniknął. Pewnie zaraz wróci. – Zayn poszedł do kuchni. – Kto chce kakałko? – krzyknął.
- JA! – odpowiedzieliśmy chórem.
Po jakimś czasie wszyscy poszliśmy na spacer. Z początku Harry miał zostać, ale tak jęczał że on również poszedł. Niestety, nienauczony chodzenia o kulach co chwila wywalał się w śnieg, przez co mieliśmy zapewnioną rozrywkę.
- Patrzcie, spadająca gwiazda! – krzyknął Louis. – Pomyślcie życzenie. – spojrzał na mnie z uśmiechem.
Zamknęłam oczy i zmarszczyłam nos, aby wytężyć umysł. To musiało być wyjątkowe życzenie. Po jakimś czasie wróciliśmy do domu. Z uśmiechem otworzyłam drzwi, wchodząc. Niestety szybko zszedł mi on z twarzy, gdy wchodząc do salonu ujrzałam Nialla.

____________________
 http://thezolasstory.blogspot.com/
http://opowiadanie-onedirection-rockme.blogspot.com/

Część 44.

- Margarita nie zdradziła Diego!  Okazało się że to sprawka siostry męża córki ciotki ze strony matki która jest kochanką ojca brata szwagierki i.. – zanim się całkowicie rozkręcił zamknęłam mu usta dłonią.
- Chcesz powiedzieć, że obudziłeś mnie w środku nocy tylko po to aby poinformować że jakaś laska z telenoweli nadal jest ze swoim fagasem? – spojrzałam na niego wściekła.
- To najlepszy serial ostatnich lat! Już dawno ci mówiłem, abyś oglądała ze mną! – usiadł naprzeciw mnie i uśmiechnął się wystawiając dwa rzędy białych zębów.
- Nic się nie zmieniłeś. Wracaj do łóżka. – poczochrałam go po włosach, przez co spojrzał na mnie z wyrzutem.
- Ile razy mam powtarzać, nie dotykaj moich włosów, muszę wyglądać przyzwoicie. – odburknął obudzony.
- Oh, przepraszam. Jak mogłam zapomnieć. No już, idź spać. – kopnęłam go w tyłek aby się ruszył.
- Molly, a mogę z tobą? Niall puszcza gazy a Harry tak głośno chrapie. Będę miał przez nich worki pod oczami. – zrobił smutną minkę.
- Eh, właź. – zrobiłam mu trochę miejsca na łóżku.
Chłopak od razu położył się i przytulił do mnie.
- Dobrych snów. – szepnął mi do ucha.

Następnego dnia gdy się obudziłam wszyscy jeszcze spali. Zeszłam do kuchni i zaczęłam robić śniadanie. Pierwszy przyszedł Liam. Przywitaliśmy się pocałunkiem w policzek po czym brunet usiadł przy stole.
- Jak ja uwielbiam to miejsce. – Wziął na ręce kota i zaczął go głaskać.
- Cudowne jest. – uśmiechnęłam się do niego. – Smacznego. – postawiłam na stole talerz pełen naleśników.
- Chłopaki, jedzenie! – krzyknęłam stojąc na schodach.
Od razu usłyszałam tupot stóp i za chwilę wpadł na mnie roześmiany Niall.
- Dzień dobry. A teraz złaź ze mnie. – zaśmiałam się.
- Ale czemu. – przytulił się, nadal leżeliśmy na podłodze.
- Co mu tu mamy? – dołączyli do nas Harry i Zayn.
Malik pomógł nam wstać, po czym cała trójka ruszyła do kuchni.
- Ej ej! Wszystko mi zjedzą! – Louis w pośpiechu zakładał skarpetkę.
- Spokojnie, zrobiłam chyba wystarczająco dużo.
- Mówisz jakbyś mieszkała z nami jakieś kilka minut. Szybko bo i dla ciebie nic nie zostanie. – Tomlinson pociągnął mnie za rękę.
Zjedliśmy śniadanie w miłej atmosferze, po czym wyszykowani ruszyliśmy na stok. Trochę się obawiałam, w końcu nigdy nie miałam styczności z nartami. Stanęliśmy w kolejce aby wypożyczyć sprzęt.
- Tak słucham, w czym mogę pomóc? – odwróciła się do nas dziewczyna, a na twarzach chłopców pojawił się uśmiech pomieszany ze zdziwieniem.
- Jessica! – krzyknęli uradowani.
- O jejku, to wy chłopcy! Tyle czasu! – wybiegła zza lady aby się do nich przytulić.
Wyglądało na to, że tylko ja nie mam pojęcia kim jest owa dziewczyna, z długimi różowymi włosami.

Część 43.

- Dlaczego płaczesz? – szybko otarłam jego łzy.
- Molly my… wyjeżdżamy w trasę. – szepnął wtulając się we mnie.
- Na ile? – zapytałam.
- 6 miesięcy. Nie chcę cię stracić. Nie mogę. – szlochał.
- Będzie dobrze, zobaczysz. To nam szybko minie. – pogładziłam go po policzku. – Poza tym, zawsze będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Nie pamiętasz naszej przysięgi? – zaśmiałam się.
- Pamiętam, wyryliśmy swoje imiona na drzewie. Ono nadal rośnie w Mullingar. – złapał moją dłoń. – Chodź, widzę że się trzęsiesz z zimna.
Powolnym krokiem wróciliśmy do domku, gdzie siedzieli chłopcy.
- Jesteśmy! – krzyknęłam.
Od razu pojawili się przy nas.
- Niall.. powiedziałeś? – zapytał cicho Liam, na co blondyn pokiwał twierdząco głową.
- Molly, przepraszamy cię. Nawet nie wiesz jak mi z tym źle.  – Zayn szybko się do mnie przytulił.
- Rozumiem, to nie jest wasza wina. Wszystko będzie dobrze. – przytuliłam mocniej mulata. – To kiedy wyjeżdżacie? – zapytałam smutnym tonem.
- Kiedy wrócimy do Londynu mamy trzy dni na spakowanie się. – odpowiedział Louis bez entuzjazmu.
- Będzie dobrze. Zwiedzicie kawał świata. – wszyscy usiedliśmy w salonie. – Może poznacie jakieś fajne dziewczyny. – puściłam im oczko.
- Oczywiście, my tam będziemy ciężko pracować a nie romansować. – wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwionymi minami.
- Jasne Harry. – rzuciła reszta i zaczęli się śmiać.
- To co, jutro na stok? – krzyknął uradowany Liam.
- Ale.. – zaczęłam się jąkać.
- O co chodzi Molly? – zainteresował się Styles.
- Ja nie umiem jeździć na nartach. – wbiłam wzrok w podłogę.
- Nauczę cię! – krzyknęła cała piątka jednocześnie.
- Jesteście kochani. – przytuliłam się do każdego po kolei.
Następnie poszłam się wykąpać. Wchodząc po schodach zauważyłam śpiącego kotka.
- Lucky, zapomniałam o tobie. Jak dobrze że ciebie też wzięli. – usiadłam ze zwierzęciem na schodku.
- O właśnie go szukałem. – Nagle obok mnie pojawił się Liam. – Przykro mi, że będziemy musieli cię zostawić. Będę tęsknił. – usiadł obok i położył mi głowę na ramieniu.
- Hej, mi też będzie ciężko. Wszystko będzie dobrze. No już, głowa do góry, trzymaj go. – Dałam mu kota do rąk i poszłam w stronę łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Kiedy wychyliłam się po ręcznik, doznałam szoku.
- Harry co ty tu robisz? – krzyknęłam zasłaniając się ręcznikiem.
- Ee, no ja ten.. potrzebę miałem, a drzwi się zacięły i wyjść nie mogę. – powiedział rumieniony. – Uuu. – spojrzał z podziwem na moje ciało.
- Eh, odwróć się muszę się przebrać. –  posłałam mu wrogie spojrzenie.
- No już już.  – niepewnie wykonał moją prośbę.
Chwyciłam po majtki i założyłam je, następnie spojrzałam na loczka.
- Miałeś nie podglądać! – rzuciłam w niego stanikiem.
- Przecież nie podglądam! Jaki fajny! – zaczął się bawić biustonoszem.
 W pośpiechu założyłam resztę i poszłam w stronę drzwi. Otworzyły się bez problemu.
- Więc, zacięły się powiadasz? – spojrzałam na niego jeszcze bardziej wściekła.
- Boże, patrz jaka magia. – uśmiechnął się i zbiegł na dół, nadal trzymając mój stanik.
- STYLES NIE ŻYJESZ. – krzyknęłam wychylając się o poręcz schodów.
Chłopak jedynie przesłał mi buziaka i zniknął w kuchni. Zmęczona tym wszystkim poszłam spać.
- Kto pierwszy dzieli sypialnię z Molly! – usłyszałam krzyk Nialla oraz tupot ich stóp. Do pokoju piersi wpadli Liam trzymający Louisa na plecach.
- Brawo mój rumaku! – pogratulował mu Tomlinson.
- Dobranoc. – posłałam im uśmiech, po chwili poczułam jak oboje się do mnie przytulają.

~*~
Była chyba 4 nad ranem, gdy usłyszałam jak ktoś wbiega do pomieszczenia.
- O boże Molly wstawaj! – krzyknął przerażony Zayn skaczący po pokoju.
- Jejku, o co chodzi? – zapytałam ziewając.
- Nie uwierzysz.. – usiadł na mnie i zaczął się śmiać.

Część 42.

- No wsadź ją do tego samochodu.-  powiedział zdenerwowany Liam.
- Nie ma miejsca. – rzekł Harry nadal trzymający Molly na rękach.
- Nie ma wyjścia. Do bagażnika ją! – krzyknął Zayn i otworzył klapę tyłu samochodu.
- Przecież tam są walizki. – Niall walnął mulata w głowę.
- Położy się ją na bagażach, dalej Harry! – Louis popchnął go trochę.
Styles niepewnie uczynił prośbę. Malik zamknął bagażnik i reszta wsiadła do samochodu.
- Będzie zachwycona. – uśmiechnął się Horan.

~*~
- Gdzie wy mnie wywieźliście?! – krzyczałam na nich wściekła. – Dlaczego nie mogłam sobie znaleźć normalnych przyjaciół, tylko taka banda kretynów. -  w przypływie złości strąciłam szklankę ze stołu.
- Molly, spokojnie. – Louis starał się opanować sytuację.
- Wywieźliście mnie nawet nie mam pojęcia gdzie, a teraz każecie być spokojną? – poczułam że kręci mi się w głowie, coraz bardziej się chwieję.
Tomlinson szybko mnie złapał i posadził na kanapie.
- Przepraszamy, ale pomyśleliśmy że taki wyjazd w góry dobrze nam zrobi. Już, nie powinnaś się denerwować. – Zayn klęknął przede mną.
- Jesteście okropni. – burknęłam opierając głowę.
- Tak, wiem że nas kochasz. – uśmiechnął się Niall i ruszył w stronę kuchni.
- Ile tu będziemy? – zapytałam .
- Tydzień, zero reporterów którzy obserwują każdy nasz ruch. Po prostu raj. – Malik opadł obok mnie na kanapę i włączył TV.
- Nie mamy innej opcji, aby wrócić wcześniej? –spojrzałam na niego.
- W żadnym wypadku. Zobaczysz, będzie świetnie. – pstryknął mnie w nos i wrócił do oglądania jakiejś hiszpańskiej telenoweli.
Postanowiłam zwiedzić domek, w którym się zatrzymaliśmy. Były tu trzy sypialnie trzy-osobowe.  Świetnie, znowu będę musiała wybierać. Wyjrzałam przez okno, wysokie zasypane śniegiem góry. Uśmiechnęłam się, nagle poczułam że ktoś kładzie ręce na mojej talii. Wystraszona krzyknęłam i odwróciłam się. Niall spojrzał na mnie dziwnie.
- Jejku, przecież to tylko ja. Co powiesz na spacer? – zaproponował.
- Wystraszyłeś mnie.. pewnie możemy iść. – posłałam mu lekki uśmiech.
Zeszłam na dół gdzie siedziała reszta.
- Zayn czemu płaczesz? – usiadłam obok niego.
- Margarita zdradziła Diego. Jak ona mogła? – szlochał w moich ramionach.
- Już dobrze, skończ oglądać te telenowele. Psują ci psychikę. – pocałowałam go w czoło i poszłam się ubierać.
- Tylko załóżcie coś ciepłego, jest dość zimno. – polecił nam Liam opiekuńczym tonem.
- Jak będzie jej zimno, to ją rozgrzeję. Prawda Molly? – przytulił mnie od tyłu i pocałował w policzek.
- Idźcie już lepiej. – reszta chłopaków posłała mu wrogie spojrzenia.
Blondyn złapał moją dłoń po czym wyszliśmy z domu. Przechadzaliśmy się tak drogą, wspominając dzieciństwo.
- Molly, obiecałem chłopakom że powiem ci to w końcu.. to dla nas wszystkich bardzo ciężkie ale..- blondyn zaczął się jąkać.
- Kochanie, o co chodzi? – mocniej ścisnęłam w jego dłoń.
Chłopak jedynie spojrzał w moje oczy, widziałam jak po jego policzkach spływają pojedyncze łzy.